Tygodnik Passa: Kto następny na „dołek”? – czyli propaganda „pełną gębą”

W ostatnim czasie tygodnik „Passa” zamieścił dwa artykuły autorstwa Tadeusza Porębskiego pt. O tego wójta się nie bójta” i Kto następny na „dołek”?  Nie znam, ani nie będę spekulował na temat przyczyn napisania tych  tekstów, ale jako osoba zamieszkująca w Lesznowoli od ponad ćwierć wieku i aktualnie dobrze znająca panującą w niej  sytuację, postanowiłem podzielić się z Państwem moimi refleksjami na ich temat. Podejście do problemu jakie tu prezentuję podziela bardzo wielu moich sąsiadów.

Zacznę od tego, że zgadzam się z autorem, iż forma zatrzymania wójt Lesznowoli mogła być inna, jeśli jego doniesienia o niej są prawdziwe. Jednak dalsze tezy i opinie autora trudno traktować inaczej jak czystą propagandę.
Autor pisze na wstępie: „Nie mnie oczywiście rozstrzygać, czy zarzuty postawione pani wójt mają rzeczywiście swoje uzasadnienie”. I tu pojawia się najważniejsza wątpliwość co do jego dziennikarskiej rzetelności . Nie interesuje go kluczowa dla mieszkańców Lesznowoli sprawa. Nie jest ważne, za co konkretnie zostały postawione zarzuty. On tak czy inaczej wie, że to granda…

Oczywiście to Sąd rozstrzygnie, jakie sankcje  za podejmowane przez wójt decyzje zostaną wymierzone.  I czy w ogóle. Czy jednak czytelnicy Passy, w tym mieszkańcy Lesznowoli, nie powinni  znać tych  zarzutów by móc zająć wobec nich własne stanowisko? Choćby dlatego, że powszechnie wiadomo, iż politycy często unikają konsekwencji swoich działań na szkodę obywateli? Nie ulega też wątpliwości,  że do decyzji pani wójt będących podstawą  zarzutów powinni  odnieść się  radni – ci jednak od lat odmawiają zbadania tych kwestii, mimo, że obowiązek taki nakłada  na nich ustawa o samorządzie gminnym. A czy  sama wójt nie powinna konkretnie odnieść się  publicznie do postawionych jej zarzutów? A autor artykułów i inni dziennikarze  z rzetelności dziennikarskiej? Niewątpliwie też.

A skoro już jesteśmy przy sądowych rozstrzygnięciach. Jednym z najgłośniejszych medialnie tematów w ostatnim czasie jest kwestia nie wykonywania wyroku NSA dotyczącego ujawnienia listy osób popierających kandydatury sędziów do KRS. Politycy PiS twierdzą, że wyroki sądów w zasadzie powinny być wykonywane, ale w tym przypadku sprawa jest wyjątkowa, gdyż prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych wydał postanowienie, iż tego akurat wyroku wykonywać nie trzeba. Trudno jednak się z tym zgodzić.

Dlaczego o tym piszę? Otóż dlatego, że autor powyższych artykułów „przeoczył” powszechnie znany fakt, iż wójt Lesznowoli również nie wykonuje wyroku NSA, który zapadł w styczniu 2018 roku. Dotyczył on tego samego problemu, tj. nie ujawniania informacji publicznych – udostępnienia  treści umów zawartych na użytkowanie terenów po KPGO Mysiadło. Tego rodzaju umów dotyczą m.in. zarzuty prokuratury postawione wójt Lesznowoli. Co to za wyrok łatwo jest sprawdzić wpisując w Google jego sygnaturę: I OSK 1227/16.  Wśród bezrefleksyjnych zwolenników oskarżonej panuje na ten temat zmowa milczenia. Szczególnie winno ono dziwić ze strony lokalnych polityków PO, tak ostro krytykujących poglądy PiS w analogicznej sprawie. Tu nie spotkałem się z ich protestami przeciwko łamaniu Konstytucji RP.

Autor pisze  także o wynikach poparcia oskarżonej wójt w wyborach. To typowy chwyt znany z technik propagandowych. Odwoływanie się do nich ma wywołać wśród czytelników, na zasadzie „owczego pędu”, powierzchowne emocje. Takie, które  „zablokują” racjonalne myślenie. Czyż bowiem poparcie w wyborach  daje pełen immunitet i zwalnia od odpowiedzialności w działaniu na szkodę obywateli? Tym bardziej, że  odbyły się one przed postawieniem wójt zarzutów? Jeśli tak, to nikt nie powinien krytykować rządzących, czy obecnie, czy poprzednio. Przecież oni także uzyskali mandat poprzez uzyskanie większościowego poparcia.  Czy jednak taki, który pozwala im robić „co dusza zapragnie”?

Inną z   technik uprawiania propagandy  jest prezentowanie różnych trudnych lub niemożliwych do weryfikacji „wiadomości”. Autor w swoim artykule prezentuje takie „informacje”  (bez wskazania jej źródeł):

„…już ponad 5000 osób z najróżniejszych środowisk stanęło w obronie szefowej lesznowolskiego urzędu, a uczynił to również będący niekwestionowanym autorytetem moralnym, szczególnie szanowany przez naszą redakcję – kardynał Kazimierz Nycz…”

Odnoście drugiej części tej „informacji”  nasuwa się pytanie: Czy kardynał  zna wszystkie okoliczności sprawy, w tym istotę zarzutów dla pani wójt? A może jedynie  odniósł się do tego, co uznał za jej zasługi? I to nie mające związku z postawionymi jej oskarżeniami? I skąd wiemy, że w ogóle to  zrobił?

Później autor jeszcze pisze: „ …w piątek 12 lipca sąd rejonowy odrzucił wniosek prokuratury o zastosowanie wobec Marii Jolanty Batyckiej – Wąsik aresztu tymczasowego na 3 miesiące i nakazał wypuszczenie jej na wolność. Można więc postawić tezę, że wniosek był dęty i przygotowany na chybcika”.

Postawić można każdą tezę, szczególnie jak zwraca się do osób, które poza wyjątkami, nie mają  żadnej wiedzy na temat kodeksu postępowania karnego. Ci, którzy ją mają wiedzą doskonale, że tego rodzaju decyzja sądu nie świadczy o sile postawionych oskarżonej zarzutów, a jedynie o tym, że nie widzi on niebezpieczeństwa tzw. matactwa –  na przykład gdy oceni, że dowody są na tyle silne, iż nie da się już ich obalić. W tym kontekście należy jeszcze dodać, że ten sam sąd zarządził od wójt Lesznowoli kaucję zabezpieczającą w wysokości 100 tysięcy złotych. Czy zrobiłby to gdyby uznał, że zarzuty prokuratury są  bezpodstawne?

Dużo miejsca autor  poświęca wątkom politycznym. Stawia tezę, że działanie CBA i Prokuratury mogło być podyktowane „próbą zamachu na bogatą gminę”. Teza taka kłóci  się jednak z logiką. Dlaczego bowiem tego „zamachu” nie dokonano przed wyborami samorządowymi? Wtedy byłoby prościej sprawę nagłośnić, przedstawić kandydata PiS, który mógłby wygrać wybory ew.  postarać się o wprowadzenie do gminy komisarza. Zresztą, to czy zarzuty są sprawą polityczną czy nie najprościej byłoby ocenić analizując ich podstawy. Tu jednak autor, jak wspomniałem na wstępie, pisze: „Nie mnie oczywiście rozstrzygać, czy zarzuty postawione pani wójt mają rzeczywiście swoje uzasadnienie”.

Oczywiście jakiś kontekst polityczny związany z sytuacją w Lesznowoli może istnieć, jednak nie taki o którym pisze autor. Nie mam tu wątpliwości bowiem, że obie strony politycznej „wojenki” mogą chcieć propagandowo ją wykorzystywać. Początki tego właśnie obserwujemy.

Ten tekst powstał po to, aby przeciwstawić się brakowi rzetelności dziennikarskiej. Każdy przedstawiciel tego zawodu może oczywiście prezentować swoje opinie, ale nie powinien przemilczać niewygodnych dla niej faktów. Media powinny zachowywać równowagę prezentując różne punkty widzenia, a nie tylko „ten jeden słuszny”.  Mieszkańcy Lesznowoli mają wreszcie prawo do prawdy, a nie do  bycia jedynie  przedmiotem politycznych manipulacji.

Przeœlij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

xxxx *