„Gospodarka Odpadami. Raport Gminy” czyli propagandy ciąg dalszy.

Od jakiegoś czasu obserwujemy coraz bardziej wzmożoną działalność propagandową władz Gminy Lesznowola w odniesieniu do bulwersujących podwyżek opłat za wywóz śmieci. Redukowanych jest szereg wydatków na ważne dla mieszkańców Lesznowoli cele, ale na publikowanie płatnych tekstów w prasie lokalnej już nie. Przedstawiciele władz gminy jak nakręceni powtarzają ciągle to samo. Pani Pajewska w podsumowaniu swojego cyklu  „Gospodarka Odpadami. Raport Gminy”, będącego niewątpliwie reakcją na mój raport „śmieciowy” pisze m.in. : „z całą stanowczością wskazuję, że wybór oferenta świadczącego te usługi NIE został dokonany z naruszeniem interesu publicznego, ani tym bardziej NIE narusza interesów Mieszkańców” a także, że: „Odbiór i zagospodarowanie odpadów komunalnych pochodzących z terenu Gminy Lesznowola” został przygotowany i przeprowadzony przez zespół doświadczonych urzędników, zgodnie z literą prawa i zachowaniem należytej staranności”…

Czy rzeczywiście? A dlaczego choćby nie zaproszono do udziału w przetargu wszystkich dużych i  znanych w naszym regionie firm wywożących odpady, których udział w nim zwiększyłby konkurencyjność tego postępowania?  Mam na myśli choćby takie firmy jak MPO Warszawa, MZO Pruszków, Remondis sp. z o.o., SUEZ Polska Sp. z o.o, P.P.H.U. LEKARO. Czy założono, że te przedsiębiorstwa dowiedzą się o przetargu z ogłoszenia powieszonego w Urzędzie Gminy? To miała być należyta staranność?!

Pani Pajewska w swoich tekstach  stawia jeszcze  bardziej kuriozalne tezy. Pisze np. że nie można było dla zwiększenia konkurencyjności pomiędzy startującymi w przetargu firmami podzielić go na części, w tym na odrębne postępowania na odbiór i przetwarzanie odpadów. Uzasadniając taką tezę pisze:  „trudno jest stwierdzić, czy RIPOK-i znajdujące się w regionie zachodnim byłyby zainteresowane strumieniem odpadów z terenu Gminy Lesznowola”. A czy ktoś z gminy zapytał je o to? Czy w ramach należytej staranności nie można było tego zrobić? Od czego są telefony czy poczta elektroniczna? I dlaczego firma Jarper nie miała takich obaw?

Konieczność horrendalnych, niemal czterokrotnych podwyżek dla mieszkańców uparcie argumentowana jest podniesieniem cen przetwarzania śmieci w RIPOK-ach. Niestety, Pani wicewójt nie wspomina nigdzie w jakim stopniu wzrosły w nich opłaty. W odpowiedzi na mój wniosek o udostępnienie informacji publicznej napisała, że: „Informujemy, iż dane dotyczące cen za zagospodarowanie odpadów komunalnych ze wszystkich RIPOK-ów zlokalizowanych w rejonie warszawskim nie są powszechnie znane. Przedmiotowe informacje posiadają podmioty, które mają zawarte umowy z RIPOK-ami i stanowią one tajemnicę handlową”.  Ciekawe więc dlaczego ja, jako zwykły obywatel, bez problemu uzyskałem te ceny wysyłając do nich po prostu maile? Czy i tu ktoś z gminy nie mógł wysłać analogicznych zapytań? Albo zadzwonić? Czy takie zaniechania to ta głoszona „należyta staranność”?
Z otrzymanych przeze mnie od tych RIPOK-ów cen wynika, że wzrost kosztów przetwarzania odpadów w tych instalacjach był na poziomie ok. 60%. Gdzie tu więc do lesznowolskich, ok. 3,7 krotnych wzrostów?

Według lesznowolskich włodarzy wzrost opłat za składowanie i przetwarzanie odpadów, które nastąpiły w 2019 roku i mają nastąpić od 2020 był dla nich nieprzewidywalny… Nie byłoby tak, gdyby komuś z gminy chciało się przeczytać rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 6 marca 2017 r w sprawie zmian opłat za korzystanie ze środowiska. To w tym akcie prawnym zapowiedziano podwyżki opłat marszałkowskich i innych. Tych, których podobno nie sposób było przewidzieć… Czy brak zapoznania się przez osoby odpowiedzialne w gminie za gospodarkę odpadami z tym aktem prawnym przez ponad 2 lata był przejawem „należytej staranności”?

Pani Pajewska pisze także, że „przeprowadzenie oddzielnych przetargów na zagospodarowanie i odbiór odpadów spowodowałoby znaczne wydłużenie czasu procedury przetargowej, ponieważ w pierwszej kolejności należałoby wyłonić instalacje (RIPOK i-)”. A niby dlaczego? Po pierwsze, gdyby nie rozwiązano przedwcześnie umowy z PUK Piaseczno (rezygnując przy tym z ok. milionowej kary umownej) to byłoby bardzo dużo czasu nawet na kilka przetargów. Po drugie „doświadczony” wójt mógłby ustalić  tak warunki postępowania, aby oferenci składali osobne oferty cenowe na odbiór i transport odpadów oraz osobne na ich zagospodarowanie. Jednocześnie mógłby wprowadzić do  warunków umowy zapis, iż gmina w każdym czasie może wypowiedzieć jej część dotyczącą usług zagospodarowywania odpadów.  I wskazać w dowolnej chwili, do których RIPOK-ów firma odbierająca śmieci winna dostarczać odpady. Przy takich zasadach przetarg na korzystanie z usług RIPOK-ów mógłby być zorganizowany nawet po zakończeniu postępowania, o którym tu mówimy.

Pani Pajewska twierdzi też, że gmina nie MOGŁA zastosować do organizacji przetargu żadnego trybu negocjacyjnego. Nie MOGŁA czy NIE CHCIAŁA?  Zgodnie z obowiązującym prawem  przetarg w trybie negocjacji z ogłoszeniem mógł być przeprowadzony na podstawie punktu 8 art. 55 uzp, który pozwala na jego zastosowanie gdy:

„zamówienie nie może zostać udzielone bez wcześniejszych negocjacji z uwagi na szczególne okoliczności dotyczące jego charakteru, stopnia złożoności lub uwarunkowań prawnych lub finansowych lub z uwagi na ryzyko związane z robotami budowlanymi, dostawami lub usługami”.

Przecież usługa odbioru i przetwarzania odpadów komunalnych ma niewątpliwie wysoki stopień złożoności i nie jest wystandaryzowana. Sama Pani wicewójt twierdzi w swoich tekstach, że nie można porównywać ze sobą usług świadczonych dla różnych gmin. Ich  cena zależy bowiem od wielu ustaleń, w tym  częstotliwości wywozu śmieci i to od różnych kategorii podmiotów, które je wytwarzają (domy jednorodzinne, wielorodzinne, nieruchomości niezamieszkałe, w tym firmy itd.) Zależy także od struktury wytwarzanych na terenie gminy odpadów oraz wielu innych czynników. Ustalenia takie, najkorzystniejsze dla mieszkańców w kontekście ceny za nie, można by właśnie ustalić w ramach negocjacji.

Należy też tu podkreślić, iż przetarg w trybie negocjacji mógł być przeprowadzony także po unieważnieniu przetargu wygranego przez Jarpera na podstawie punktu 1 powyższego artykułu pzp, to jest gdy:

„w postępowaniu prowadzonym uprzednio w trybie przetargu nieograniczonego lub przetargu ograniczonego wszystkie oferty zostały odrzucone na podstawie art. 89 przesłanki odrzucenia oferty ust. 1 pkt 1, 2, 4 lub 5 lub zamawiający unieważnił postępowanie na podstawie art. 93 unieważnienie postępowania o udzielenie zamówienia ust. 1 pkt 4, a pierwotne warunki zamówienia nie zostały w istotny sposób zmienione”. 

A aukcja elektroniczna? Jej także nie można było zastosować? W Warszawie z dobrym skutkiem stosuje się ją od lat, także do przetargów na wywóz śmieci. Pani Pajewska pisze natomiast: „Gmina nie zna samorządów, które zastosowały zamiast przetargu nieograniczonego (jako pierwszego wyboru) inny tryb np. negocjacje z ogłoszeniem, dialog konkurencyjny do udzielenia zamówienia na usługi odbioru i zagospodarowania odpadów komunalnych”. 

Jeszcze innym podnoszonym przez włodarzy Gminy Lesznowola argumentem mającym usprawiedliwiać wprowadzenie najwyższych w Polsce opłat, jest teza, że gdyby nie zgodzili się oni na horrendalną cenę Jarpera, to w Lesznowoli moglibyśmy mieć  „drugi Neapol”. Ot, takie straszenie mieszkańców… To według mnie kolejne kuriozum… Dlaczego bowiem nikt nie chciałby odbierać z Lesznowoli śmieci w wyniku podpisanej z nim umowy z wolnej ręki? PUK Piaseczno oferował przecież dalsze swoje usługi (przynajmniej do końca roku) po znacznie niższej cenie niż ta zaoferowana przez Jarpera.  A sam Jarper? Przecież nawet podpisał taką umowę na czas, gdy rozstrzygana była przez KIO skarga piaseczyńskiej spółki. Jarper „obraziłby się” po unieważnieniu przetargu i stracił lukratywny kontrakt, aby odegrać się na gminie? Czyż to nie jest absurd?

W „ciekawy” sposób Pani Pajewska argumentuje też wprowadzenie do oceny ofert firm, które startowały w przetargu, bardzo wysokiej punktacji za dysponowanie śmieciarkami mających certyfikat spalin EURO 6. Z prostych szacunków  wynika, że za jeden taki samochód można było zaproponować wyższą cenę o ok. 1,5 miliona złotych! Podobno chodziło o dbałość o jakość powietrza w Lesznowoli… Pani wicewójt jednak nie wyjaśniła, dlaczego punkty przyznawano jedynie za maksimum 8 samochodów (tyle zgłosił Jarper). Czyżby reszta samochodów  koniecznych do odbioru śmieci mogła już zanieczyszczać środowisko? I jaki procent spalin emitowałoby te kilka samochodów jeżdżących po gminie, może raz czy dwa w tygodniu, w stosunku do tysięcy samochodów osobowych i ciężarowych przemieszczających się po niej codziennie bez żadnej certyfikacji? Dodam jeszcze, że w zaproponowanej w przetargu umowie z Jarperem nie ma żadnych realnych sankcji (np. kar umownych), za to, że Jarper nie będzie jednak używał na stałe samochodów z takimi certyfikatami.

To tylko kilka uwag do tekstów, które są rozpowszechniane na stronie gminy, na forach internetowych oraz za pośrednictwem lokalnych mediów (oczywiście za pieniądze mieszkańców).

Do wszystkich innych mniej czy bardziej kuriozalnych stwierdzeń, mających  moim zdaniem charakter wyłącznie propagandowy, ponownie odnosił się już nie będę. Szkoda czasu, robiłem to już wielokrotnie. Mieszkańcy Gminy Lesznowola, którzy chcieli merytorycznie ocenić ten dziwny przetarg na pewno już to zrobili. Ja także. Wierzę, że ta nasilona ostatnio propaganda urzędników i radnych nie zmieni ich ocen. Nie zmienią też zapewne swoich opinii te osoby, które bezrefleksyjnie popierają wszystko co robią władze gminy. Już teraz powtarzają one jak mantrę, że wszystko w naszym samorządzie jest w porządku i że przetarg, o którym tu mówimy, został przeprowadzony jak należy. Dlaczego? Interesy. Ich los w dużej mierze zależy od utrzymania władzy przez obecnych rządzących.

Przeœlij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

xxxx *