Koronawirus – analiza ryzyk i postępowania z nimi

Jakie ryzyka dla nas wiążą się z pandemią koronawirusa? Co o nich wiemy? Jakie mogą przynieść dla nas konsekwencje? Jak się przed nimi chronić? W odpowiedzi na te pytania w możliwie pełny i uporządkowany sposób może pomóc nam wykorzystywana w biznesie metodologia zarządzania ryzykiem (ERM  – Enterprice Risk Managment). To stały proces postępowania, w którym wyróżnia się najczęściej następujące etapy: określenie celów zarządzania ryzykiem, identyfikacja i analiza występowania zagrożeń,  ocena konsekwencji ich ziszczenia się, ustalenie zasad postępowania z wytypowanymi ryzykami oraz ich monitorowanie (ocena podjętych działań i ich ew. korygowanie). Osoby bliżej zainteresowane problematyką zarządzania ryzykiem w przedsiębiorstwie odsyłam np. do opisu jednego ze standardów – FERMA.

Cele wydają się jasne, a najważniejszym z nich jest oczywiście ochrona naszego zdrowia i życia. I naszych bliskich. Do tego dochodzi ochrona naszych interesów ekonomicznych, które mogą być w tym czasie szczególnie zagrożone.
Identyfikacja i analiza ryzyk. Możemy wyodrębnić tu zagrożenia główne i pochodne od nich. Do tych pierwszych należy zaliczyć niebezpieczeństwo zarażenia się (w różny sposób) a także straty materialne mogące wynikać ze wzrostu cen wielu artykułów, z oszustw dokonywanych przez osoby wykorzystujące nasz strach czy wreszcie z możliwego kryzysu gospodarczego,  w szczególności z potencjalnych kłopotów naszych pracodawców (do ich bankructwa włącznie). Ważnym zagrożeniem jest brak możliwości skorzystania, w przypadku infekcji, z profesjonalnej opieki zdrowotnej – taka sytuacja możliwa jest przy bardzo dużej ilości zachorowań (niewystarczająca ilość łóżek w szpitalach, sprzętu, personelu medycznego, który także może zarazić się). Kolejnym zagrożeniem jest utrata możliwości (ich ograniczenie) zaopatrywania się w niezbędne  dla nas  produkty – art. spożywcze, lekarstwa, itd. Wreszcie zagrożeniem jest podejmowanie decyzji (działań) w oparciu o fałszywe (niepełne) informacje czy ich niewłaściwą interpretację – nie mówiąc już o rozprzestrzenianych w przestrzeni społecznej mitach. Świat nauki próbuje się z nimi rozprawiać – przykłady znajdziecie Państwo tutaj.

Zarażać możemy się w różny sposób. Według specjalistów, przede wszystkim wdychając  z otoczenia wirusy emitowane przez inne osoby. Inną drogą zakażenia może być dotykanie przedmiotów, na których mogły one osiąść – w tym przypadku patogen nie wnika raczej do naszego organizmu przez skórę, ale możemy go tam łatwo „dostarczyć” dotykając zainfekowanymi dłońmi ust, nosa czy oczu. Analizując obie te opcje należy podkreślić, iż nauka nie ma jeszcze pewności co do ich szczegółów. Wirus badany jest od niedawna, a związane z nim statystyki mogą być mylące czy nawet fałszywe, choćby ze względu na metodologię ich sporządzania. Pamiętać należy także o tym, że koronawirus może mutować, a więc jego oddziaływanie czy konsekwencje zarażenia nim, mogą w bliższej czy dalszej przyszłości zmieniać się. Drastycznym ostrzeżeniem w tym względzie jest historia pandemii grypy  „hiszpanki” sprzed 100 lat. Wtedy właśnie doszło do takiej mutacji, w wyniku której wirus początkowo niezbyt groźny, po kolejnym ataku, zabił, jak się szacuje, do 100 milionów ludzi na całym świecie.

Dostępne dane, choć też nadal niepewne, wskazują, że wirus wydalany przez zarażone osoby (kichanie, kaszel czy nawet oddech) zaraża bezpośrednio inne będące w odległości od nich do 2 metrów.  A jak długo koronawirusy mogą przetrwać na różnych powierzchniach?  Według amerykańskiego Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorobom (CDC) wirus może przetrwać  do trzech godzin w powietrzu, do czterech na miedzi, do 24 na tekturze oraz do dwóch, trzech dni na plastiku i stali nierdzewnej – prawdopodobnie przeżywa więc dłużej na powierzchniach twardych. Podobne wyniki uzyskano z testów przeprowadzonych na wirusie, który spowodował wybuch SARS w 2003 r. Naukowcy podkreślają jednak, iż wiedza ta jest jeszcze nie potwierdzona przez inne badania, tak jak wszystkie inne dane o właściwościach koronowirusa – jednak powinniśmy ją wziąć pod uwagę przy określaniu sposobów postępowania z ryzykiem infekcji. Analizując możliwości zarażenia się, można podzielić je na te, które występują w naszych domach i te, na które jesteśmy narażeni na zewnątrz.

Kolejną grupą ryzyk, jaką powinniśmy przeanalizować to zagrożenia ekonomiczne. Wzrost cen wielu artykułów jest pewny, przynajmniej na jakiś czas, ale pozostają nam do rozwagi takie czynniki ryzyka jak miejsce i czas zakupów – należy bowiem brać pod uwagę, iż będą następowały tu istotne wahania.  Ryzyko konsekwencji pandemii dla naszych pracodawców (czy własnych firm) zależy w oczywisty sposób od ich branży. Kłopoty firm dla których pracujemy mogą wprost przekładać się także na nasze – zwolnienia z pracy, kłopoty z wypłatą wynagrodzeń itd.
Warto wspomnieć też, że ryzyka dotyczą nie tylko wystąpienia negatywnych ich skutków, ale także pozytywnych (niewykorzystane szanse) – o tym aspekcie postaram się napisać w osobnym artykule.

Pomiar ryzyk i ich skutków. To, w jaki sposób powinniśmy postąpić wobec różnych zagrożeń zależy od oceny wielkości związanej z nimi, potencjalnej szkody. Oczywiście nie zawsze jest ona materialna (tak jak w przypadku zagrożeń zdrowotnych) a więc zazwyczaj jej wielkość oznacza się w umownej kilkustopniowej skali (mała, średnia, duża czy bardziej dokładnie – bardzo mała, mała, średnia, duża, bardzo duża). Analogicznie  ocenia się prawdopodobieństwo poszczególnych zdarzeń.  W niektórych metodach w tych ocenach bierze się jeszcze pod uwagę okres w jakim występuje dane ryzyko.

Na rysunku obok przedstawiony został schemat tzw. macierzy ryzyka. Zgodnie z powszechnie stosowanymi metodami zarządzania nim  szacuje się je jako iloczyn prawdopodobieństwa jej wystąpienia oraz straty, jaką poniesiemy, gdy dane ryzyko wystąpi. Poprzez sporządzenie tego rodzaju macierzy, w uproszczony sposób ustala się wagę poszczególnych zagrożeń, a w konsekwencji sposób postępowania z nimi, w tym uzasadnioną wielkość naszych zasobów (pieniędzy, czasu itd) jaką warto przeznaczyć na zabezpieczanie się przed skutkami danego zagrożenia.

Niestety, z racji tego, iż dysponujemy niewielką i niepewną wiedzą dotyczącą nowego wirusa większość decyzji dotyczących pandemii musimy podejmować w warunkach dużej niepewności.  W dużym uproszczeniu musimy także szacować takie parametry jak prawdopodobieństwo danego zdarzenia, a także wielkość szkody. Schemat przedstawiony obok, jest najbardziej uproszczony, można go też zamienić choćby na macierz pięciostopniową (ryzyko bardzo małe, małe, średnie, duże, bardzo duże, wielkość szkody analogicznie). Artykuł ten nie jest jednak analizą konkretnej sytuacji jakiejś osoby, a ma być jedynie inspiracją do sporządzenia takowej przy uwzględnieniu różnych indywidualnych warunków.

Na poziomie ogólnych spostrzeżeń trzeba przyjąć, że prawdopodobieństwo infekcji jest wprost proporcjonalne do ilości kontaktów jakie mamy z innymi osobami – tak więc jego poziom będzie  zależał m.in. od tego z iloma osobami musimy kontaktować się np. w trakcie wykonywanej pracy, a także czy możemy do niej dojeżdżać własnym samochodem czy komunikacją publiczną. Oczywistym jest też, iż możliwe konsekwencje zarażenia mogą być najwyższe z możliwych (śmierć), ale prawdopodobieństwo takiego zdarzenia będzie już różne i uzależnione od naszego wieku czy stanu zdrowia.

Wybór metod postępowania z zidentyfikowanymi ryzykami. Temu etapowi zarządzania ryzykiem w warunkach trwającej pandemii poświęcę najwięcej miejsca. Co prawda w bardzo wielu mediach można wysłuchać czy przeczytać szereg porad w tym względzie, ale nie zawsze są one wystarczające – czasami zbyt ogólne lub uproszczone, a czasami z różnych powodów zniekształcone. Niektóre z tych porad są też zbyt abstrakcyjne i oderwane od rzeczywistości.  W odniesieniu do ryzyk związanych z epidemią koronawirusa najczęściej właściwymi metodami będą unikanie i redukcja ryzyka. A oto kilka uwag dotyczących możliwych sposobów postępowania z wybranymi zagrożeniami, o których tu mowa:

1. Ryzyko zarażenia się wirusem w miejscu naszego zamieszkania. Tu na początek dobrze byłoby odkazić wszystkie te powierzchnie, których dotykaliśmy w ciągu ostatnich dni. Ze względu na dane co do okresu w jakim patogen przeżywa poza ludzkim organizmem, możemy pominąć powierzchnie, których nie dotykaliśmy w ostatnich 9 dniach (powszechna zgoda wśród naukowców, że jest to maksymalny czas po którym jest on zaraźliwy). Można to zrobić specjalnymi środkami, ale najczęściej dostępne będą nam alkohol etylowy w stężeniu ok. 70%, czy po prostu mydło.  Specjaliści twierdzą także, że skutecznym środkiem mogą być roztwory zawierające chlor a także nadtlenek wodoru (jego 3% roztworem jest woda utleniona) – tu jednak trzeba uważać na ew. destrukcyjne skutki użycia tych środków w przypadku niewłaściwego ich użycia.

Po powyższej dezynfekcji kluczowe będzie „nie wpuszczenie” wirusa do domu. Według naukowców nie ma szansy, by dostał się on tam przez otwarte okna czy drzwi – możemy go jednak przynieść z zewnątrz, głównie na naszych dłoniach. Mając to na uwadze pierwszą czynnością po wejściu do domu powinno być dokładne umycie rąk – nie byle jakie, ale takie, które niemal na pewno „zabije” wirusa. Pamiętajmy, że koniecznym do tego jest obecność na naszej skórze mydła przez minimum 20 sekund, a lepiej jeszcze dłużej. Intuicyjny pomiar tego czasu może być mylący, 20-30 sekund to wbrew pozorom okres dłuższy niż nam się często wydaje, wiec możemy zmyć mydło z naszych dłoni zbyt wcześnie. Trzeba więc namydlić dłonie i odczekać wskazany czas, a dopiero po nim je spłukać. Po każdym wejściu należy także odkazić wszystkie miejsca, których musieliśmy dotknąć przed umyciem rąk (klamki, przełączniki światła, dozownik mydła itd.). Możemy uniknąć odkażania części tych przedmiotów jeśli będziemy ich dotykali przez dostępne przy drzwiach wejściowych chusteczki papierowe, które następnie wyrzucimy (później trzeba uważać, aby ostrożnie pozbyć się ich).

Pamiętajmy, że możemy wnieść wirusa także na takich rzeczach jak ubranie, zakupy itd. Możemy je także odkazić, ale nie zawsze się da. Alternatywą może być ich „kwarantanna” – wszakże jeśli nie będziemy ich dotykali przez jakiś czas, to najprawdopodobniej wirus, jeśli nawet się na nich znajduje, przestanie byś groźny. Uwaga ta dotyczy także artykułów spożywczych – m.in. z tego powodu uzasadnione jest robienie zakupów na uzasadniony zapas do 10-14 dni. Oczywiście nie z każdą zakupioną żywnością można postępować tak samo. Pozostawienia w takiej „kwarantannie” mąki czy ryżu nie będzie problemem, ale w przypadku owoców czy warzyw sytuacja jest inna. Tu można jednak także ograniczać ryzyko zarażenia zarówno poprzez ich choćby krótszą „kwarantannę” (nie w lodówce, a w temperaturze pokojowej – w niej wirusy giną szybciej), bądź poprzez ich obróbkę termiczną czy nawet ogrzewanie (pasteryzację – opinia wirusologa, dr Grzesiowskiego).
„Pasteryzacji” można niewątpliwie użyć także do odkażania niektórych przedmiotów takich jak rękawiczki, szalik czy maseczki z materiału, których używamy do ograniczenia niebezpieczeństwa wdychania wirusa na zewnątrz (temperatura 60 stopni nie powinna im zaszkodzić).
Oczywistym także jest to, że niebezpieczeństwo zarażenia się koronawirusem w domu może być zredukowane przez ograniczenie ilości wizyt w nim osób postronnych.

2.  Ryzyko zarażenia się na zewnątrz – niebezpieczeństwo takie na pewno jest znacznie większe niż to opisane w punkcie powyżej. Wiem, z przeprowadzonych do tej pory badań, że należy najbardziej unikać zbliżania się do innych osób. W głoszonych w mediach zaleceniach mówi się o groźnej odległości 1-1,5 metra, jednak ostatnie badania wskazują na  ok. 2 metry (6,6 stopy) – oczywiście im dalsza jest ta odległość tym lepiej. Ważny jest także czas przebywania w tej odległości – rozsądnym jest więc zrezygnować z „pogaduszek” z kasjerami, listonoszami, kurierami itd.

Z obowiązujących zaleceń wiemy także, że nie powinniśmy używać maseczek, chyba, że sami jesteśmy chorzy. W tych zaleceniach jednak tylko czasami spotkamy się z wyjaśnieniem ich istoty. W rzeczywistości, jak przyznają to eksperci, z powszechnym używaniem specjalistycznych maseczek higienicznym wiążą się trzy zasadnicze zagrożenia. Pierwsze to takie, że masowe ich używanie może skutkować brakami tego rodzaju środków dla najbardziej ich potrzebujących – służb medycznych i innych publicznych czy chorych. Drugie zagrożenie to nieumiejętne korzystanie z nich, a głównie nieumiejętne ich zdejmowanie (przenoszenie „wyłapanego” przez nie wirusa na dłonie i dalej), a także wyrzucanie bez zachowania rygorów ustalonych dla odpadów medycznych.  Mając powyższe na uwadze można przyjąć, że korzystanie z nawet najprostszych możliwości ograniczania wdychania wirusów może ograniczyć ryzyko, o którym tu mówimy. Do takich możliwości zaliczyć można zasłanianie ust i nosa choćby szalikiem czy najprostszą maseczką (nawet własnoręcznie uszytą). Nie przez cały czas pobytu na zewnątrz, a choćby tylko wtedy, gdy jesteśmy zmuszeni zbliżyć się na krótko do innych osób (komunikacja miejska, odbiór przesyłki od listonosza czy kuriera, stanie przy kasie czy na poczcie itp). Koniecznie jednak trzeba pamiętać, iż po powrocie do domu, takie prowizoryczne środki ochrony winny być odkażone, choćby poprzez „bezpieczne” upranie ich.

Jasnym też jest, iż ryzyko zarażenia się na zewnątrz będzie ograniczone, jeśli zmniejszymy częstotliwość zakupów. Warto je robić w sposób przemyślany – za jednym wyjściem zapas na kilka, kilkanaście dni (ale nie na miesiące). Lepiej jest też kupować jak najszerszy asortyment w jednym sklepie, niż za jednym wyjściem odwiedzać ich kilka.
Oczywistym sposobem ochrony jest także ograniczenie wszelkich innych okazji do zbliżania się do innych osób czy nawet przebywania w przestrzeni, gdzie ten wirus mógł się znaleźć w powietrzu za sprawą wcześniejszego pobytu w niej innych ludzi – jednak zawsze sami musimy określić ryzyko zakażenia w danej sytuacji, choćby tylko na zasadzie zdrowego rozsądku. Powinniśmy podejmować tylko świadome ryzyko, które w metodzie ERP nazywa się jego „akceptacją” – ze względu na małe prawdopodobieństwo jego ziszczenia się.

Powyższe ryzyko możemy ograniczać także dokonując zakupów przez Internet. Niestety czas realizacji takich zamówień znacznie się wydłużył – głównie z powodu wąskiego gardła jakim jest kompletacja paczek i ograniczenia ilości obsługiwanych dostaw przez firmy kurierskie. Sklepy internetowe zredukowały także sprzedawany asortyment (pewnie głównie nie ze względu na brak poszczególnych towarów, a z koniecznością skracania czasu komplementacji paczek). Ten sposób dokonywania zakupów może być jednak cennym rozwiązaniem, jeśli dobrze zaplanujemy zakupy – niektóre sklepy wprowadziły bowiem rezerwację terminów dostaw, dzięki czemu można zrobić sobie grafik zaopatrzenia. Ryzyko ew. braku realizacji zaplanowanej dostawy z jednego sklepu można ograniczać przez dywersyfikację zamówień (składanie ich nie w jednym, a np. dwóch sklepach). Oczywiście rozwiązanie takie pociąga za sobą większe koszty, każdy musi więc zastanowić się, czy w jego przypadku jest to dobra opcja.

3. Ryzyko, że w razie naszego zachorowania nie zostanie udzielona nam optymalna pomoc medyczna. To ryzyko jest specyficzne, gdyż w bardzo niewielkim stopniu jego poziom zależy od nas indywidualnie. Zagrożenie to może ziścić się w większym stopniu, jeśli ilość zachorowań, szczególnie tych poważnych, wymagających hospitalizacji będzie większa niż zasoby jakimi dysponuje nasza służba zdrowia. Jakie one są realnie nie wiemy – możemy jednak przyjąć, iż zaniedbania polityków w tym względzie nie nastrajają zbyt optymistycznie. Nie da się ich nadrobić w krótkim czasie przeznaczając na ten cel nawet nieograniczoną ilość gotówki. Wąskimi gardłami są tu bowiem możliwości produkcyjne polskich i zagranicznych przedsiębiorstw. Negatywny wpływ na te możliwości ma także dynamiczny rozwój epidemii w innych krajach. Tak więc w takiej sytuacji możemy realnie liczyć głównie na wzajemną solidarność, której najważniejszym elementem jest hasło „zostań w domu”. Możemy także próbować wpływać na postawy innych osób, które w mniejszym czy większym stopniu lekceważą zalecenia w tym względzie (ich nieświadomość, przekonania religijne itd.). Zagrożeniem tu są także postawy wynikające z psychologicznego dążenia do manifestowania własnej „odwagi” przy braku myślenia strategicznego, w ramach którego powinniśmy pamiętać o różnych scenariuszach tego, co może zdarzyć się w przyszłości. Z mojego doświadczenia zawodowego i prywatnego wynika, że takie postawy (myślenie) są powszechne – ludzi i przedsiębiorców, którzy doceniają zasadność wdrożenia mądrych strategii czy najprostszych, nawet mało kosztownych metod zarządzania ryzykiem, jest na prawdę bardzo mało…

4. Ryzyko związane ze wzrostem cen i brakami dostępności asortymentu.  Prawdopodobieństwo takich wzrostów jest duże. Zresztą wzrosty te, przynajmniej częściowo,  mamy już za sobą. Te niekorzystne zmiany winny być dość krótkotrwałe. Podwyżki cen wynikały głównie z gwałtownego wzrostu popytu – a ten w średnim, a nawet krótkim okresie powinien, również gwałtownie wyhamować. Przecież średnie zużycie artykułów spożywczych nie zmieni się, bo niby z jakiego powodu? Ludzie zrobili zapasy, więc w przyszłości będą kupowali znacznie mniej – to powinno w konsekwencji spowodować powrót walki konkurencyjnej o klienta, głównie za pomocą cen (a tym samym doprowadzić do ich spadku).

W przypadku problemu dostępności artykułów spożywczych mamy całkowicie inną sytuację niż np. w przypadku podaży materiałów czy środków medycznych. W tym drugim przypadku ich zużycie gwałtownie wzrosło, a podaż – tej nie można zwiększyć w takim stopniu, aby mogła zrównoważyć wszystkie powstałe potrzeby.

Tak więc wzrost cen nie powinien być dla nas ważnym ryzykiem, choć oczywiście i tu można nim lepiej lub gorzej zarządzać. Niektórzy z nas mogą je zaakceptować i spokojnie czekać na unormowanie się rynku, inni zaś podjąć działania szukając lepszych źródeł zaopatrzenia.  Z wzrostem cen możemy sobie też radzić także poprzez lepsze ich planowanie czy zmianę ich struktury – także wymuszonej (nie będziemy wydawali  choćby pieniędzy na dotychczasowe potrzeby takie jak rozrywka, wyjazdy itd.).

5. Ryzyko utraty dochodów przez przedsiębiorców i pracy przez ich pracowników.  Tego rodzaju zagrożenie jest istotnie różne dla poszczególnych branż – dla niektórych pandemia jest nawet bardziej szansą niż zagrożeniem (sklepy internetowe, firmy kurierskie, produkujące środki czystości itd). Z tego powodu odniesienie się do wszystkich z nich przekraczałoby niewątpliwie możliwości jednego artykułu. Dlatego ograniczę się w niniejszym tekście tylko do kilku uwag na ten temat.

Naturalną myślą przedsiębiorców, którzy utracili czy utracą klientów z powodu pandemii, jest chęć redukcji swoich kosztów – może to być jednak pomysł zgubny – ważniejszym problemem jest bowiem nie ograniczenie kosztów (które może skutkować choćby wzrostem podatku dochodowego do zapłacenia), a utrata płynności (możliwości regulowania swoich bieżących zobowiązań). Dlatego w zaistniałej sytuacji warto rozważyć porozumienie się ze swoimi pracownikami, by zamiast z ich zwolnienia odroczyć w czasie wypłatę ich wynagrodzeń. Takie rozwiązanie może być szczególnie wartościowe w stosunku do tych osób, które stanowią kluczowy zasób firmy, których pozbycie się, po stosunkowo krótkotrwałej utracie dochodów, będzie trudne do odwrócenia. Straty jakie powstaną w firmie po zakończeniu się kryzysu z tytułu braku zwolnionych pracowników mogą być znacznie większe niż te wynikające z utrzymania zatrudnienia. Czasowe odroczenie wypłat wynagrodzeń (przynajmniej częściowe) może być korzystne dla obu stron. Pracownik nie utraci na stałe pracy a pracodawca pracownika.  Ważne są także tzw. „miękkie” konsekwencje takiej opcji – przedsiębiorca może w ten sposób pozyskać lojalność i zaangażowanie osób, z którymi zawarł korzystne dla obu stron porozumienie.

6. Ryzyko stania się ofiarą oszustów wykorzystująch strach przed koronowirusem Panująca epidemia będzie niewątpliwie (częściowo już jest) przyczyną wzrostu różnego rodzaju oszustw. Przestępcy będą próbowali wykorzystać ludzki strach, który może prowadzić do podejmowania nieracjonalnych decyzji. Sprzyjać im mogą też rozprzestrzeniane publicznie różnego rodzaju mity, dotyczące choćby sposobów zapobiegania czy leczenia wywołanej przez wirus choroby. Łatwo przewidzieć, że oszuści mogą próbować sprzedawać produkty, które będą przedstawiali jako uodporniające przed infekcją, czy wspomagające jej leczenie. Mogą być też tworzone fałszywe sklepy internetowe oferujące dostawy artykułów spożywczych czy innych, potrzebnych do walki z epidemią (maseczki, testy, środki odkażające itp). Oszuści mogą też próbować wyłudzać, szczególnie od starszych osób, znaczne kwoty na „leczenie” bliskich im osób (oszustwa „na wnuczka”).  Oczywiście „kreatywność” przestępców może być znacznie większa. Prawdopodobieństwo takich oszustw jest duże, a ich konsekwencje mogą być na bardzo różnym poziomie.  Powyższym zagrożeniom będą niewątpliwie sprzyjać niesprawdzone czy wręcz fałszywe informacje rozprzestrzeniające się m.in. w Internecie, a także błędna interpretacja tych niepełnych bądź będących półprawdami.

Jak postępować z takimi ryzykami? Podstawowym sposobem powinno być ich unikanie, którego jednym z warunków powinno być podejmowanie swoich decyzji (a także przekazywanie innym informacji) w tylko w oparciu o możliwie wiarygodne źródła – strony rządowe czy uznanych organizacji medycznych itd.  W przypadku informacji pochodzących od polskich polityków, analizując ich wiarygodność, należy uważać, czy nie są one zniekształcone jakimś konfliktem interesów (walka o władzę). Na końcu tego artykułu przedstawiam kilka linków do stron, które w dużym stopniu można uznać za wiarygodne.

Monitorowanie ryzyka.  Powyższe uwagi zostały oparte na aktualnie dostępnej wiedzy dotyczącej koronawirusa, a także o aktualną sytuację epidemiologiczną w Polsce. Jeśli wiedza na ten temat zostanie zaktualizowana, to wraz z nią trzeba będzie aktualizować wszystkie opisane etapy postępowania z ryzykami wynikającymi z trwającą pandemią.

Co wiemy o koronawirusie i o tym jak się przed nim zabezpieczać – przydatne i wiarygodne linki:

Narodowe Centrum Szczepień i Chorób Oddechowych (NCIRD) – USA

Informacje z Science News for Students

Porady Światowej Organizacji Zdrowia

Informacje i porady Europejskiego Centrum Zapobiegania i Kontroli Chorób

Informacje z polskiego Ministerstwa Zdrowia

 

Przeœlij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

xxxx *