Jaki powinien być radny?

misunderstandingNasza polska kulawa demokracja lokalna rodzi się w bólach i ciągle mamy z nią problem. Dlatego warto wszystkim zadawać pytanie o to „jaki powinien być radny” . Namawiam do trochę głębszej refleksji nad tym pytaniem zarówno wybierających jak i wybieranych. W niniejszym tekście przedstawię kilka swoich uwag i pytań związanych z tym problemem. Większość z nich poruszałam już na różnych forach fb, ale mechanizm tego medium puścił je już w większości w niepamięć… 

Czy radni wiedzą czego oczekują ich wyborcy?

Zadziwiające jest dla mnie to, że tak mało mówi się o zdawałoby się oczywistej kwestii jak to, że radny powinien przede wszystkim reprezentować interesy całej lokalnej społeczności. A jeśli nawet ktoś to podkreśli, to powstaje kolejne pytanie: skąd ma on wiedzieć o tym, jakie one są? 

Czy powinien czekać, aż ktoś przyjdzie i powie mu czego oczekuje? Takie nastawienie ma większość radnych, z którymi miałem do czynienia. Czy też sam powinien pytać o to jak największą ilość osób? A może skoro został wybrany, to nie musi już nikogo o nic pytać? Może sam winien decydować o wszystkim na podstawie swoich przekonań?

Według mnie radny powinien pytać możliwie wszystkich obywateli Gminy o ich zdanie. Oczywiście bezpośrednie zadawanie ludziom takich pytań byłoby problematyczne.  Gmina może jednak łatwo stworzyć techniczne możliwości, aby było to łatwiejsze. Dzisiejsze media społecznościowe czy technologie mobilne dają takie możliwości. I to bez dużych nakładów finansowych. A kto dzisiaj nie posiada telefonu komórkowego czy dostępu do internetu? Naprawdę niewiele osób.

Kogo winien reprezentować radny?

Kolejna kwestia to postawy, jakie prezentują radni. W uproszczeniu można je podzielić na następujące grupy:

1. Radni, którzy myślą, że aby coś uzyskać dla „swoich” (lepszą drogę, chodnik, pieniądze na inne kluczowe dla ich miejscowości inwestycje), trzeba mieć jak najlepsze stosunki z wójtem. Są wręcz przekonani, że jest to jedyna droga aby coś uzyskać. Wiadomo, środków w gminie jest zbyt mało, aby wystarczyło ich dla wszystkich, więc radni „z układami” mogą uzyskać więcej niż inni. Tacy ludzie nie będą zadawać wójtowi trudnych pytań a na sesjach Rady Gminy. Bez żadnej dyskusji będą też głosować za propozycjami wójta. Takie postawy nazwałbym „demokracją układową” …

2. Radni, którzy myślą w szerszej perspektywie, bardziej strategicznie. I to o całej Gminie. Nie ograniczają się do roli „drugiego sołtysa”. Chcą kontrolować decyzje wójta i wspierać go w miarę możliwości, jeśli to uzasadnione. Będzie im zależało, aby Gmina miała wyższe dochody i niższe wydatki, gdyż do sprawiedliwego podziału będzie znacznie więcej pieniędzy niż dzisiaj. Tacy radni będą naciskać wójta, nie będą wchodzić z nim w układy, będą też samodzielnie wysuwać własne inicjatywy (projekty uchwał), aby osiągać te cele. Takie postawy nazwałbym „demokracją obywatelską”…

Ja preferuję te drugie postawy. A Państwo?

W Gminie Lesznowola, o ile mi wiadomo, w ciągu czterech lat kadencji żaden z 15 radnych nie podjął żadnej inicjatywy uchwałodawczej, mimo, iż według jej Statutu może ją podjąć każdy radny samodzielnie. Czy mieszkańcy tej lokalnej społeczności nie mieli żadnych oczekiwań w tym względzie? Czy jest to stan normalny? To raczej pytanie retoryczne. Warto więc drążyć dalej. Czyja to wina, że tak jest? Czy tylko radnego, który być może objął swoją funkcję przypadkowo i albo nie chciał, albo nie potrafił nic takiego zrobić ? A może to jednak wina wyborców, że wybrali takiego, a nie innego swojego przedstawiciela? I tego, że lokalna społeczność nie chciała, czy nie potrafiła znaleźć lepszego kandydata?

Zastanówmy się więc bliżej kogo powinien reprezentować radny. Czy tylko te osoby, które oddały na niego głos? Wyborców ze swojego okręgu (kilku ulic w gminie)? A może jednak wszystkich członków tej lokalnej społeczności? Do wyboru radnego, dzięki obowiązującej ordynacji może wystarczyć ułamek procenta oddanych głosów…

A może radny powinien reprezentować władze gminy przed jej mieszkańcami? W Gminie Lesznowola powstał komitet wójta – w którym znalazły się osoby z jej wyboru. Czy wobec tego ci radni winni reprezentować przed wyborcami, mediami itd. swojego lidera? W jednym z udzielonych przez wójt wywiadów używa ona w odniesieniu do siebie sformułowania „Wójt ze swoim zespołem radnych” .

Radny jako reprezentant mieszkańców?

Postawmy kolejne ważne pytanie. Jeśli radny ma jednak reprezentować mieszkańców gminy to jak? Czy powinien on przy każdej swojej ważniejszej decyzji konsultować się z nimi jak ma się zachować? A może, jak już zostanie wybrany, to w czasie całej kadencji nie powinien nikogo o nic pytać? I postępować wyłącznie według własnych przekonań? Niestety w mniemaniu zdecydowanej większości radnych mandat z wyborów uprawnia ich do tego, że w czasie trwania kadencji nie muszą prowadzić już żadnych konsultacji. Mają też przekonanie, że nie mają obowiązku udzielać publicznych odpowiedzi na zadawane im przez mieszkańców gminy pytania. Zastanawiając się nad powyższym problemem warto wziąć pod uwagę to, jak silny jest mandat radnego. W Gminie Lesznowola do objęcia tej funkcji wystarczało zdobyć ok. 1% głosów wszystkich jej mieszkańców (w wielkościach bezwzględnych to liczba rzędu 100-200 głosów). 

Według jakich kryteriów wybrać swojego radnego? Jak ocenić najczęściej nieznane nam osoby? Oczywiście tzw. programy na ulotkach to z reguły pustosłowie, na podstawie którego trudno podejmować decyzje wyborcze. Kandydaci piszą je, gdyż „tak to się robi”. Nie potrafią przełamać stereotypu w tym względzie. Dla mnie podstawą wyboru jest to, czy dany kandydat przynajmniej stara się rozmawiać z wyborcami. Czy chce ich słuchać i rozumieć, odpowiada na zadane mu w publicznych debatach pytania. W mojej ocenie, jeśli tego nie robi będąc tak blisko wyborców, to go to dyskwalifikuje. I czekam, kiedy jakiś kandydat zamiast „programu”, który przedstawia, gdyż wydaje mu się, że ludziom się on spodoba, napisze, że będzie realizował to, czego ludzie będą w przyszłości oczekiwali. I o tym jak będzie to rozstrzygał. Czekam na kogoś, kto przedstawi się nie tylko jako „dobry człowiek”, ale także jako osoba, która chce, potrafi i będzie mogła owe cele realizować.